Bo jutro jeśli jutro nadejdzie, jeśli nawałnica ucichnie Cora wskaże w urzędzie imię swojego syna. Czy też raczej i to ją najbardziej trapi oficjalnie zadecyduje o jego przyszłości. Rok 1987. Wkrótce po ustąpieniu niszczycielskiej burzy Cora wraz z dziewięcioletnią córką wyrusza, by zarejestrować narodziny syna. Jej mąż oczekuje, że zgodnie z rodzinną tradycją, chłopiec otrzyma jego imię.

