Nie lekceważył we mnie człowieka chorego, nie traktował mnie jak dziecko ani jak półgłówka, szanował moją pozycję; stąd też moja wdzięczność dla niego. Nieszczęśliwie zakochany w żonie wpływowego mężczyzny wirtuoz fortepianu, maestro Z., przybywa w pierwszych dniach II wojny światowej do Florencji na koncerty. Niespodziewanie ulega bolesnej, nieokreślonej chorobie. Sparaliżowany przez kilka miesięcy pozostaje osamotniony w szpitalu pod opieką uważnych lekarzy i troskliwych sióstr zakonnych.

