W czasach Leonida Breżniewa miliony ludzi w Związku Radzieckim przeprowadziły się z komunałek do mieszkań w blokach z wielkiej płyty, urządzały się, próbując wykreować swój własny, indywidualny ujut, marzyły o płaszczu bołonia i dżinsach, takich z Zachodu, a nie z rodzimej produkcji. Robiły codzienne zakupy w stieklaszkach, a mniej codzienne w uniwermagach, utyskiwały na jakość potraw w obszczepitie i na tłok w starych trolejbusach.

