Kameleon Anton Czechow download
Przez rynek idzie przodownik policji Oczumiełow, w nowym płaszczu, z zawiniątkiem w ręku. Za nim kroczy rudy posterunkowy, niosąc sito, po brzegi napełnione skonfiskowanym agrestem… Na rynku ani żywej duszy… Rozwarte drzwi sklepów i szynków spoglądają na świat Boży, jak zgłodniałe paszcze, nawet żebraków nie ma koło nich. — To ty będziesz kąsać, przeklęty! — słyszy nagle Oczumiełow. — Trzymajcie go.










