Szybko znalazłam swoje miejsce w tej powieści. Tak jakbym w jednym z sąsiednich domów wsi otworzyła na oścież okno, usiadła na jego parapecie i przyglądała się ruchowi tej narracji zanurzona w zapachach, odgłosach, słońcu pracującym na skórze. To dla mnie opowieść w dużej mierze o zamieszkiwaniu, wchodzeniu we wspólnotę, a także o wykluczeniu. A ja od początku powieści do końca podążam za dynamiczną zmianą optyki, głosów i poznaję różne odmiany głodu.MAŁGORZATA LEBDACzy możliwa jest powieść-głód?

