Tomek Baran Władysław Stanisław Reymont download
Tomek otworzył drzwi do karczmy, para buchnęła z izby, niby z obory, i zaduch prawie lepki od gęstości go owiał; ale Tomek nie zważał na to, tylko wszedł i poprzez naród, splątany gęsto, niby żyto na boisku, przepychał się do drewnianych krat, za któremi stał szynkwas. Dać półkwaterek, ino krzepki. W blaszkę nalać? Nie, w szkło.

