Paweł Wasilicz był dopiero co po śniadaniu. Usłyszawszy o damie, skrzywił się i powiedział:. — Pal ją diabli! Powiedz, że jestem zajęty. — Ona już piąty raz przychodzi. Mówi, że bezwarunkowo musi się z panem zobaczyć… Prawie że płacze. — Hm… niech będzie, poproś ją do gabinetu. Paweł Wasilicz, nie śpiesząc się, włożył tużurek, wziął do jednej ręki pióro, do drugiej — książkę i udając, że jest bardzo zajęty, poszedł do gabinetu. […\Anton CzechowUr.

